Fascynacja Japonią

Muszę przyznać, że w sposób niepojęty dotknęła mnie fascynacja Japonią. Mam podejrzenia, że przyszła z książek. Najbardziej pamiętam małą książeczkę o buddyzmie Zen i praktyce koanów, która otwiera umysły adeptów Zen. Nigdy nie fascynowały mnie sztuki walki. Być może kolejnym krokiem było czytanie o drzewach bonsai i ogrodach japońskich w fazie fascynacji ogrodnictwem. Później przyszło zainteresowanie sztuką a przede wszystkim malarstwem na zwojach kakemono. Obecnie jestem członkiem Ośrodka Języka i Kultury Japonii w Łodzi i z satysfakcją utrzymuję kontakty z kilkorgiem Japończyków. Troszkę kaligrafuję i utrzymuję kontakt z praktyką Zen.